CBEC rośnie szybciej niż cały e-commerce

0
Autor: Anna Majowicz

Za nami 15-sta, jubileuszowa edycja Polskiego Kongresu Logistycznego e-LOGISTICS 2021. 

Podczas dwudniowej konferencji złożonej z interesującej sesji plenarnej, debaty oraz prawie 40 prezentacjach na kilkunastu sesjach tematycznych, wybitni krajowi i zagraniczni eksperci dostarczyli uczestnikom dawkę merytorycznej wiedzy.

Jednym z panelistów był prof. dr hab. Arkadiusz Kawa, dyrektor Instytutu Logistyki i Magazynowania Łukasiewicz. W wystąpieniu pn. ,,Cross – border e-commerce – świat nigdy nie był tak płaski” podzielił się wynikami badań, które Łukasiewicz IliM zrealizował na rzecz  Fundacji GS1 Polska

Oczywiście świat nie jest płaski, to pewna przenośnia. Zanim pojawił się Internet  wykorzystywany w szerokiej skali, w szczególności w e-commerce, powstała książka ,,Konkurowanie w płaskim świecie” napisana przez braci Fungów, którzy kilkanascie lat temu wymyślili koncepcje sieci Li & Fug. To azjatycka sieć dynamicznych dostawców, którzy budują natychmiastowe łańcuchy dostaw. Potem pojawił się Internet, który spowodował, że nie ma dziś granic, że ten świat wydaje się coraz bardziej dostępny, coraz bardziej płaski. Dzięki cross-border e-commerce wszystko jest dziś możliwe – wskazał prof. Kawa. 

E-handel, podobnie jak Internet charakteryzuje się ogólną dostępnością, dzięki czemu klienci mogą w dowolnym czasie zrobić zakupy i otrzymać produkty w wybranym miejscu. Prelegent zaznaczył, że choć większość klientów nadal wybiera krajowe sklepy internetowe, to e-detaliści coraz więcej uwagi poświęcają rozszerzaniu działalności gospodarczej poza granice kraju. – To co jest istotne z punktu widzenia badawczego i szacowania wartości tego rynku, to fakt, że w przypadku cross-border mówimy zarówno o sprzedaży, jak i zakupach. W badaniach dla GS1 skupiliśmy się zarówno na części sprzedażowej, jak i nabywczej, co było dość innowacyjne, bo zazwyczaj bada się jedną z wymienionych części – ocenił dyrektor Łukasiewicz IliM. 

Z uwagi na ograniczenia czasowe prelegent skupił się na części sprzedażowej. Zauważył, że handel transgraniczny nie jest nowym zjawiskiem – już kilka tys. lat temu ludzie prowadzili handel towarami między różnymi krajami. Handel ukształtował rozwój międzynarodowych powiązań kulturowych i gospodarczych do czasów nowożytnych oraz dał początek ważnym szlakom handlowym, które istnieją do dziś, jak chociażby Jedwabny Szlak. 

->  Media branżowe o debacie PITD

W ciągu wieków zmieniły się jednak środki transportu, rodzaje sprzedawanych produktów i skala działalności. Największy w ostatnim czasie wpływ na rozwój handlu miał biznes elektroniczny. Wszechobecność Internetu spowodowała, że przedsiębiorstwa mogą konkurować w skali całego świata. Każdy z nich może sprzedawać swoje produktu na ogólnoświatowym rynku, nie posiadając globalnego systemu dystrybucji i sprzedaży. Klienci mogą kupować niemal każdy produkt od niemal każdego sprzedawcy na świecie. 

Z badań wynika, że największą rolę w CBEC (cross border e-commerce) odgrywają marketplace’y – ok. 60% wartości sprzedaży w Europie. Coraz większą rolę odgrywają również duże przedsiębiorstwa, które wdrażają strategię omnichannel. Często mają one doświadczenie w rozwoju stacjonarnych sklepów i infrastrukturę logistyczną, która ułatwia im rozszerzenie działalności o sprzedaż internetową. 

W badaniu Łukasiewicz IliM udział wzięły 304 osoby, które prowadzą sprzedaż towarów przez Internet poza granice Polski i których udział internetowej sprzedaży zagranicznej w całości przekracza 10%.

Okazuje się, że u 34,9% badanych firm roczne obroty nie przekraczają 5 mln zł. – Sytuacja polepszyła się. Pamiętam uzyskane wyniki badań sprzed pandemii – mieliśmy masę sprzedawców, którzy byli w dużo niższej grupie, których roczna sprzedaż nie przekraczała 250 tys. zł, a to jest mało, bo mówimy o obrocie – stwierdził prof. Arkadiusz Kawa.

Jeżeli spojrzymy tylko na samą zagranicę, to widać, że jest więcej sprzedawców, którzy mają obroty zagranice mniejsze niż w całości. To wynika naturalnie z tego, że mało jest podmiotów, które skupiają się tylko i wyłącznie na sprzedaży zagranicznej.

Okazuje się, że dla sprzedawców internetowych zagranicą jednym z kluczowych kryteriów jest możliwość dotarcia do szerszego grona klientów, jak i chęć zwiększenia sprzedaży. Co wydaje się oczywiste. Natomiast ciekawe jest to, że bardzo mało sprzedawców ocenia wysoko rozpoznanie rynku przed wejściem ze sprzedażą stacjonarną.

Wśród badanych wad i zagrożeń, kluczowym kryterium są wysokie koszty dostaw, czyli logistyka. Często wymieniane są również trudności w zwrotach, jak i kurs walut. – Co ciekawe problemy ze śledzeniem przesyłki nie są kryterium numer jeden, mimo że we wcześniejszych badaniach wyniki były zgoła inne – wskazuje dyrektor Łukasiewicz IliM.

Towary z Polski sprzedawane są głównie do Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji, Belgi, Litwy i Czech.

Polskie firmy najczęściej sprzedają odzież, potem meble i artykuły gospodarstwa domowego.

Pierwszym krokiem, tudzież motorem do sprzedaży zagranicznej jest sprzedaż na marketplace’ach. – Kiedy oddaję swój towar np. do Amazon, to tak naprawdę jestem dostępny na 6 rynkach w Europie. Oczywiście trzeba uwzględnić kwestię marży i obsługi tego fulfillmentu, natomiast jest to relatywnie naprawdę proste – ocenia prof. Kawa. Co ciekawe sprzedawcy na pierwszym miejscu podają Allegro, co pokazuje jak silna jest to marka, mimo że nie jest tak dostępna za granicą jak Amazon czy eBay.

Instytut Logistyki i Magazynowania Łukasiewicz zbadał, która wartość spośród m.in. taniej dostawy, zwrotów, tłumaczeń oferty, dostępu do call-center czy strony internetowej w danym języku, jest dla klientów najistotniejsza. Jak te wartości wpływają na ich satysfakcję, lojalność i wyniki sprzedażowe.

Analiza statystyczna pokazała, że firmy, które zwracają uwagę na te czynniki, osiągają lepsze wyniki.

->  Relacja z siódmego posiedzenia Zespołu Roboczego ds. Transportu przy Rzeczniku MŚP