Tag: rewolucja technologiczna

Sharing economy i instant pricing

Z opracowania Jerzego Janczewskiego z Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi wynika, że do 2025 r. globalny przychód z ekonomii współdzielenia (ang. sharing economy) ma przynieść, w pięciu kluczowych obszarach (usługi finansowe, transport, hotelarstwo i turystyka oraz obsada etatów), aż 335 mld dolarów.

Jak duży kawałek z tego tortu przypadnie transportowi towarów? Czas pokaże. Eksperci przekonują jednak, że jest to jeden z głównych trendów, którymi należy się interesować. – Podejmowane są pierwsze próby tworzenia otwartych łańcuchów dostaw, w których nieustannie wymieniane są dane z klientami, co prowadzi do optymalizacji biznesu – przekonuje Halina Brdulak, dr hab. profesor nadzwyczajny Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Taka optymalizacja oznacza zmniejszenie kosztów o 20, a nawet o 30 proc. Jak widać, gra jest warta świeczki.

Idea sharing economy nie jest nowa. Już w latach 70. ubiegłego wieku amerykańscy badacze pisali o ekonomii współdzielenia, skupiając się na dzieleniu dóbr z innymi użytkownikami. Dziś współdzielenie staje się jednym z ważniejszych trendów w gospodarce i wydaje się, że obejmować może niemalże wszystko. Umożliwia m.in. korzystanie przez wiele różnych osób z samochodów i mieszkań, wymianę używanych torebek, zabawek, a nawet wolnego czasu.

– Szacuje się, że na całym świecie nawet 5 proc. rynku opiera się na sharing economy. Chcemy i musimy się dzielić, co w dużej mierze wynika z trendów na rynku: dużego popytu na określone towary i usługi, konieczności stawiania na efektywność działań biznesowych, oszczędności, ekologii… – przekonuje prof. dr hab. Marian Noga, ekonomista z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

Skąd boom na SHARING ECONOMY?

To efekt „kolizji megatrendów”, których obecność należy brać pod uwagę, niezależnie od rodzaju biznesu. Zdaniem PwC mowa przede wszystkim o:

1. Przełomie technologicznym

2. Ograniczonym dostępie do zasobów

3. Urbanizacji

4. Zmianach demograficznych i społecznych

Żeby zobaczyć potencjał tkwiący w tych megatrendach, wystarczy przyjrzeć się danym. Dostęp do internetu ma dziś prawie 4,4 mld osób na całym świecie, a do urządzeń mobilnych – ponad 5 mld – wynika z najnowszego zestawienia Global Digital Report 2019. Już w 2011 r. szacowano, że “do 2020 r. na świecie będzie 7 razy więcej połączonych urządzeń niż ludzi”.

To nie wszystko. PwC, odnosząc się głównie do samochodów osobowych, podaje, że „przeciętnie samochód efektywnie wykorzystywany jest zaledwie przez godzinę dziennie”. Dane dotyczące ciężarówek są równie wymowne. W zależności od badań (chińskich, amerykańskich) – od 25 do nawet 40 proc. pojazdów jest używanych nieefektywnie (z uwagi na niedostateczne lub wręcz zerowe wypełnienie przestrzeni ładunkowej).

Zmiany w biznesie są również podyktowane zmianami społecznymi, tj. aktywnym wchodzeniem do firm (również na stanowiska managerskie) pokolenia tzw. millenialsów, dla którego codziennością jest korzystanie z nowoczesnych technologii i systemów peer-to-peer (sieć równorzędnych zależności, opierająca się na komunikacji wszystkich ze wszystkimi) czy trendy ekologiczne (zamykanie centrów miast dla diesli, ograniczanie emisji CO2)

– Cały dowcip polega jednak na tym, że sharing economy opiera się na zaufaniu. A z nim bywa różnie – komentuje prof. Marian Noga.

Rzeczywiście. 46 proc. z nas (Polaków w wieku od 16 lat wzwyż) nie ufa nieznajomym. Dużo lepiej jest, co zrozumiałe, z krewnymi lub, co istotne z biznesowego punktu widzenia, ze współpracownikami. Tym pierwszym ufa 98 proc. z nas, tym drugim – 82 proc. – wynika z danych GUS-u za 2018 r. By obraz był pełniejszy, warto przyjrzeć się zaufaniu do konkretnych instytucji branżowych. Jak wynika z globalnego rankingu Edelman Trust Barometer 2019, branża TSL i inne blisko z nią związane, mają się czym chwalić – branży transportowej ufa aż 68 proc. ankietowanych, handlowej – 69 proc., a automotive – 70 proc. Tym ostatnim, w ciągu roku, wskaźniki wzrosły odpowiednio o 2 i 7 pkt. procentowych, zaś w przypadku transportu utrzymały się na identycznym poziomie.

Efektywność przede wszystkim

– Dzielenie się danymi dotyczącymi przedsiębiorstwa nie oznacza odkrywania wszystkich kart. Może natomiast spowodować, że firma zyska dużo więcej, niż kiedy zamyka się na świat zewnętrzny – zapewnia dr hab. Halina Brdulak.

– Sharing economy wydaje się kluczowe właśnie w przypadku transportu, segmentu, który na pewno jest ważnym działem gospodarki narodowej. Na pewno tworzy PKB, a więc i dobrobyt. Równocześnie jednak jest uzależniony od produkcji i handlu. W związku z czym nie można z niego tworzyć determinanty wzrostu, wręcz przeciwnie – mówi prof. Marian Noga, dodając, że wiele wskazuje na to, iż lepiej byłoby zmniejszać liczbę przewozów, choćby zauważając jeden z większych problemów dotyczących branży – w tym samym czasie jeden przewoźnik jedzie na pusto, inny ma tyle ładunków, że brak mu aut. Dla obu taka sytuacja jest nieopłacalna. W związku z czym warto pamiętać, że rozwijanie transportu jest niezbędne, trzeba to jednak robić w sposób efektywny.

Prof. Noga zaznacza, że warto pomyśleć nad narzędziami, które pokazywałyby pełny obraz rynku ładunków i dopuścić do tego, by możliwe było dzielenie przestrzeni magazynowych, towarów oraz samochodów. – Na tym właśnie polega ekonomia dostępu – dodaje.

Łamią sobie nad tym głowy

Potrzeba rodzi rozwiązania. Widać to na przykładzie chociażby ograniczonej przestrzeni służącej do przechowywania towarów. A z tym zaczyna się mierzyć praktycznie każdy. Znamienny może być przykład amerykańskich startupów MakeSpace i Omni, które pomagają drobnym przedsiębiorcom, a nawet osobom prywatnym, w wyszukiwaniu czasowych przestrzeni magazynowych w miastach. Koncept, który nazywa się dyskretnym magazynowaniem miejskim, polega w dużym uproszczeniu na tym, że właściciele domów, biur, garaży, schowków lub piwnic, mogą się dzielić wolną, niewykorzystywaną przestrzenią z tymi, którzy potrzebują jej na przechowanie dobytku.

Wymaga tego bezlitosny trend gwałtownego zagęszczania się miast. Szacuje się, że do 2050 r. nawet ponad 66 proc. populacji na świecie będzie żyło właśnie w aglomeracjach – czytamy w raporcie “Sharing Economy Logistics – Rethinking Logistics with access over ownership”.

Trzeba jednak pamiętać, że problem z dużą liczbą ładunków z jednej, a pustymi, niewykorzystywanymi przestrzeniami z drugiej strony, nie omija branży TSL. Wręcz przeciwnie – staje się wyzwaniem, nad którym głowią się giganci. Niezbędne wydaje się tworzenie aplikacji i platform, umożliwiających nawiązywanie kontaktów między dwoma skrajnymi biegunami problemu z przestrzenią ładunkową.

Jedną z takich właśnie platform jest DHL Spaces, za pomocą której można wyszukiwać wolną przestrzeń magazynową, sprawdzając jej lokalizację, wielkość, a nawet rezerwując ją z wyprzedzeniem. Podobnie działa amerykański startup Flexe, który gromadzi dane na temat niewykorzystanej i dostępnej dla firm zewnętrznych przestrzeni magazynowej (szacuje się, że skupia ponad 370 magazynów). Na bliższym podwórku, bo na terenie Unii Europejskiej, działa z kolei Wareh.com, w którego bazie znajduje się blisko 6 tys. zweryfikowanych i bezpiecznych magazynów z 26 krajów, który wyróżnia się tym, że transakcje zawierane są podobnie jak na popularnych serwisach rezerwacyjnych z noclegami.

Problem pustych ciężarówek

Podobnie wymagający jest problem niewykorzystywanej przestrzeni ładunkowej w ciężarówkach. Dane mówią same za siebie. – Jeden na cztery pojazdy w Stanach Zjednoczonych i w Europie jeździ bez ładunku lub jest załadowany tylko w 50 proc. – wynika z raportu “Sharing Economy Logistics”.

I znów – firmy budują platformy, które umożliwiają połączenie załadowców, posiadających towar, z przewoźnikami, którzy np. nie chcą wracać „na pusto” z rejonu, gdzie trudno znaleźć ładunek powrotny. W ten sposób działają m.in. platformy: Saloodo!, Convoy oraz Huochebang. Tego rodzaju połączenia między różnymi uczestnikami łańcucha dostaw, nawet takimi, którzy wcześniej nie współpracowali ze sobą, umożliwia również aplikacja TfF (Trans for Forwarders), czyli narzędzie automatyzujące całe zarządzanie transportem – od pozyskania frachtu po znalezienie przewoźnika. Jeszcze inne możliwości daje Metrix, czyli narzędzie pokazujące między innymi mapę ładunków w całej Europie.

Kilkadziesiąt palet zamiast jednej

Ekonomia współdzielenia, zdaniem praktyków, to również ścisłe współdziałanie z podwykonawcami tam, gdzie własne moce przedsiębiorstwa nie wystarczają, a na podzlecaniu można zyskać zarówno na cenie, jak i jakości.

– W gruncie rzeczy ekonomia współdzielenia jest bardzo mocno zakorzeniona w transporcie, chociażby w taki sposób, że większość firm logistycznych nie ma własnych samochodów, ale działa w oparciu o kontrakty z podwykonawcami – komentuje Marek Pluciak, solutions design manager w firmie Raben. Firma Raben, jako największy operator logistyczny, ma również podpisane umowy ze stałymi podwykonawcami – to europejski model współpracy operatorów logistycznych w zakresie transportu. Przy przesyłkach kurierskich współpracują natomiast z firmami, które specjalizują się właśnie w tym zakresie.

– Efektywność kosztową transportu budujemy poprzez konsolidację kilku przesyłek od różnych klientów, dostarczanych do jednego odbiorcy – dodaje Marek Pluciak. To tylko jeden z przykładów. Firma wielokrotnie, w przypadku transportu drobnicowego, łączy wiele różnych przesyłek różnych klientów w ramach jednego transportu, dzięki czemu oszczędza np. na liczbie kursów. Oszczędza także klient, bo jak wiadomo, obsługa jednej palety dla jednego kontrahenta jest dużo droższa, niż kiedy połączy się ją z kilkudziesięcioma innymi.

Otwarcie na nowych

Skoro jesteśmy przy cenach, warto uświadomić sobie obecność kolejnego trendu, ściśle związanego z sharing economy – instant pricing. – To trend, który rozwinął się m.in. dzięki Internetowi Rzeczy i Usług. Stopniowo okazuje się, że właściwie wszystko da się wycenić natychmiastowo, bez dużego nakładu pracy. Kluczowe jest jednak jedno – możliwie kompleksowe i szeroko wymieniane dane między przedsiębiorstwami – tłumaczy prof. Marian Noga.

– Business intelligence, elektroniczne wspomaganie biznesu i podejmowania decyzji, to przyszłość. Osoby zarządzające transportem w firmie muszą posiadać możliwie kompleksowe systemy, które będą zestawiały dane i sugerowały najlepsze rozwiązania – dodaje.

– Żeby to wszystko funkcjonowało, konieczne jest jednak posiadanie przez firmę dostępu do danych dotyczących całego otoczenia gospodarczego, możliwie wielu informacji od innych firm z branży, algorytmów, które będą te dane analizować i zestawiać oraz zespołu, zbudowanego m.in. z socjologów, który będzie potrafił śledzić wyniki i związane z nimi zachowania klientów. Nie tylko bazując na przeszłości, ale również potrafiąc przewidywać trendy – wtóruje dr hab. Halina Brdulak.

O konieczności rozwijania tego typu rozwiązań mówią przedstawiciele branży. – W dystrybucji krajowej pojedyncze wyceny nie są tak popularne jak w dystrybucji międzynarodowej, a i rynek nie sygnalizuje obecnie potrzeb tego typu. Z kolei dystrybucja międzynarodowa ma silne potrzeby szybkich wycen „spotowych” (błyskawiczne wyceny, jednorazowe oferty) i dlatego w tym produkcie dysponujemy odpowiednimi narzędziami, które pozwalają wyjść naprzeciw naszym klientom – potwierdza Marek Pluciak.

Powyższy tekst pochodzi z raportu „Rewolucja Technologiczna. Kierunki rozwoju branży TSL.”

Czas na zmiany

tsl.warsawpress.com

Na naszych oczach toczy się rewolucja technologiczna – czwarta rewolucja przemysłowa. Pod tym pojęciem kryje się potężny i zauważalny klaster nowych, dynamicznie się rozwijających technologii, produktów i gałęzi przemysłu, zdolny do przeprowadzenia wstrząsu w całej gospodarce i prowadzący do długookresowego wzrostu gospodarczego. Czy rewolucja dotyka także branży TSL?

Wolumen rośnie

Wszystkie prognozy zgodnie potwierdzają, że wraz z rozwojem światowej gospodarki, w najbliższych latach znacząco wzrastać będzie popyt na transport. Z drugiej strony istnieje cały szereg czynników, które sprawiają, że dostępność powierzchni przewozowej nie będzie zwiększać się zgodnie z oczekiwaniami rynku. Według raportu PWC wolumen transportu w Polsce do 2025 roku wzrośnie o 23 proc. Niemiecki BAG podaje, że będzie on wzrastał o ok. 3 proc. rocznie, a zatem w ciągu najbliższych 5 lat odnotujemy wzrost o jakieś 15 proc. Jednocześnie już teraz mówi się, że w Polsce brakuje ok. 100 tys. kierowców zawodowych i w ciągu najbliższej dekady, 40 proc. z tych obecnych na rynku odejdzie na emeryturę. Szacuje się, że w Niemczech z rynku pracy zniknie ok. 60 proc. kierowców, zaś w Hiszpanii ich liczba przekroczy 70 proc. Istnieje zatem niebezpieczeństwo, że w pewnym momencie podaż powierzchni transportowej nie nadąży za popytem. 

Sytuacja jest wieloczynnikowa – mówi Paweł Trębicki, Dyrektor Generalny i Wiceprezes w Raben Transport. Jego zdaniem przez niestabilną sytuację na rynku, wielu nowo pozyskanych kierowców może migrować do innych zawodów, bardziej intratnych i zapewniających większy balans życia zawodowego i prywatnego. – Sytuacja w branży TSL zmienia się bardzo dynamicznie. Czasami łatwiej kształtować pewne strategie z punktu widzenia przedsiębiorstwa, po prostu postawić na jakiś wariant i starać się go konsekwentnie wdrażać, niż obserwować wszystkie trendy, bo sytuacja jest chyba zbyt dynamiczna i tak naprawdę nikt nie wie, czym to się skończy – ocenia Trębicki. 

Podobnego zdania jest Jarosław Bartczak, General Manager XPO Transport Solutions Poland. – Pięć lat w tej branży to naprawdę dużo. Generalnie zgadzam się, co do trendu długoterminowego, że gospodarka będzie miała coraz większy problem z tzw. capacity, bo zawód kierowcy przestaje być atrakcyjny. Dla młodych pokoleń jest on bardzo archaiczny i nie odpowiada założeniom życiowym nowej generacji młodych pracowników. Capacity będzie dużym wyzwaniem dla całej ekonomii w Europie, jak i poza jej granicami – twierdzi Jarosław Bartczak. 

Sebastian Plesiński Sales & Marketing Director DSV Road dodaje, że wśród istotnych barier, które uniemożliwiają dalszy wzrost liczebności taboru, poza niedoborem kierowców zawodowych, są coraz surowsze normy ekologiczne, które dodatkowo potęgują koszty rozbudowy floty. 

Na powyższe problemy nakładają się także kwestie polityczne. – Coraz silniejsze tendencje zmierzające do ochrony wewnętrznych rynków transportowych, jeszcze bardziej utrudniają racjonalną dystrybucję dostępnych zasobów, sprawiając, że koszt transportu może wzrastać w stopniu, który stanie się odczuwalny dla wszystkich konsumentów – mówi Szymon Knychalski, redaktor naczelny portalu Trans.Info. Jego zdaniem podejmowane doraźne działania (np. powiększenie pojemności jednostek transportowych lub nośności infrastruktury) nie są w stanie zaspokoić rosnącego popytu. – Możemy być świadkami sytuacji, w której to transport nazywany przecież ,,krwioobiegiem gospodarki”, stanie się paradoksalnie głównym hamulcem jej rozwoju. Nierównowaga na rynku jest zatem łatwo zauważalna – zaznacza. 

W ogonie innowacji

Z drugiej strony w światowej gospodarce coraz dobitniej zaznacza się trend przemysłu 4.0, który zakłada integrację inteligentnych maszyn, systemów oraz wprowadzanie zmian w procesach produkcyjnych. Wszystko to ma na celu zwiększenie wydajności wytwarzania oraz wprowadzenie możliwości elastycznych zmian asortymentu. – Branża transportowa, wydaje się, jest jeszcze w ogonie tych innowacji. To dość dziwne, ponieważ transport akurat bardzo dużo może na niej zyskać. Po pierwsze dlatego, że jest branżą rozdrobnioną jak żadna inna. Zasoby transportowe, nadawcy, odbiorcy, pośrednicy tworzą sieć, którą manualnymi procesami trudno wydajnie obsłużyć. Stąd paradoksalnie słyszy się, że mimo braku powierzchni transportowej, wielu przewoźników jeździ niedoładowanych lub na pusto – zauważa Szymon Knychalski.  

Co więcej, z przeprowadzonych przez firmę Trans.eu badań wynika, że nawet w szczytach sezonowych, kiedy branża powszechnie narzeka na brak dostępu do przestrzeni ładunkowych, 15 proc. ciężarówek stoi na parkingach lub w bazach z powodu braku zleceń. Prawie tyle samo utknęło na załadunkach lub rozładunkach, a niemal ⅓ z nich stała przez urlopy kierowców. Zaledwie ¼ ciężarówek z ankietowanych przez Trans.eu firm była w pełni wykorzystana. To pokazuje, że nawet w szczycie sezonu zasobów nie brakuje. Kluczem zatem są umiejętności i narzędzia, dzięki którym dostępne zasoby zostaną uwolnione i lepiej wykorzystane. 

Technologia odpowiedzią na zmiany

Firmy muszą nadążać za potrzebami klientów i szybko reagować na wyzwania stawiane przez rynek dostaw. Konieczna jest modyfikacja sposobu myślenia i gotowość elastycznego dostosowania się do zmian. A technologia jest właśnie odpowiedzią na te zmiany. Dlatego jesteśmy na niej mocno skoncentrowani – mówi Jarosław Bartczak z XPO Transport Solutions, firmy, która w 2018 roku wydała ponad 500 mln $ na technologię. – Ona ma pomóc z zarządzaniu zmianą, w odnalezieniu się w nowej rzeczywistości. Tą rzeczywistością jest idealne zarządzanie podażą i popytem – zaznacza Bartczak. Jak dodaje, zarządzanie zmianą jest dużym problemem zarówno dla przewoźników, jak i dla operatorów logistycznych. – Oni stoją przed tym samym wyzwaniem, w jaki sposób zbalansować podaż ładunków z dostępnym capacity i odwrotnie – mówi. Rozwiązaniem, które ma nam pomóc w efektywnej pracy firmy XPO jest produkt transferowany ze Stanów Zjednoczonych. – Stamtąd przychodzą do nas wszystkie zmiany technologiczne, dlatego nasze rozwiązanie jest podobne do rozwiązań Ubera, bo ma jedną kolebkę – zaznacza General Manager XPO. Na czym ono polega?

XPO Connect

Nasz cyfrowy rynek frachtu łączy Cię z siecią transportową XPO i danymi przewidywanymi, które go napędzają. XPO Connect to jedna z najbardziej wizjonerskich innowacji – wirtualny rynek, unikatowy w branży, stworzony, by wspierać nasz zdywersyfikowany ekosystem transportowy. Technologia wykorzystuje samouczącą się architekturę, która w najefektywniejszy sposób umożliwia spedytorom i przewoźnikom zawieranie transakcji dotyczących wymaganej możliwości przewozu – czytamy na stronie firmy. Ponadto, XPO Connect przedefiniowuje szacunki na analizę biznesową, zapewniając widok z lotu ptaka fluktuacji możliwości przewozowych, lokalnych stawek na rynku, warunków pogodowych, natężenia ruchu i innych czynników wpływających na decyzje transportowe. – Nasi klienci korzystają z XPO Connect do przydzielania frachtu przewoźnikom, filtrując ich na podstawie kryteriów geograficznych, wyposażenia i ceny. Kierowcy używają mobilnej aplikacji Drive XPO do składnia ofert przewozu ładunku w celu ograniczania pustych przebiegów, a nasze oprogramowanie umożliwia ten proces – tłumaczy Jarosław Bartczak. 

XPO Logistics jest jednym z wiodących dostawców zaawansowanych rozwiązań logistycznych na świecie. Czy w ślad za nim pójdą inne polskie firmy z branży? Tego nie wiemy. Ale jedno jest pewne – rewolucja technologiczna, która toczy się właśnie na naszych oczach, dotyka branży TSL.

[Video] Rozmowy o transporcie: Rewolucja technologiczna. Kierunki rozwoju branży TSL

Debata odbyła się w kontekście opublikowanego niedawno przez Polski Instytut Transportu Drogowego raportu „Rewolucja technologiczna. Kierunki rozwoju branży TSL”.

O sytuacji w branży transportowej, dynamice rynku, technologii, wykorzystaniu zasobów, dzieleniu się zasobami, wymianie informacji, spedycjach cyfrowych (w tym o wejściu na polski rynek Uber Freight), a także o elektromobilności, autonomizacji transportu i wielu innych zagadnieniach dyskutowali:

🚛 Paweł Trębicki – Dyrektor Generalny i Wiceprezes w Raben Transport

🚛 Jarosław Bartczak– General Manager XPO Transport Solutions Poland Sp. z o.o.

🚛 Jan Wiśniewski – redaktor naczelny portalu ORPA.PL i Elektromobilni.pl

🚛 Sebastian Plesiński – Sales & Marketing Director DSV Road Sp. z o. o.

🚛 Krzysztof Koszczyński – Sales Manager Oracle Dyskusję prowadził Szymon Knychalski, redaktor naczelny portalu Trans Info

Debata: ,,Rewolucja technologiczna. Kierunki rozwoju branży TSL” odbyła się 4 grudnia 2019 r. w Świetlicy Wolności w Warszawie. Organizatorem wydarzenia był Polski Instytut Transportu Drogowego we współpracy z portalem Trans.info.

Logistyka 4.0. – Automatyzacja w łańcuchu dostaw

POBIERZ RAPORT!

„Historia logistyki jest równocześnie historią automatyzacji, od silnika parowego, poprzez wózek widłowy, aż po dzisiejsze roboty służące do kolekcjonowania zamówień i pakowania” – przekonuje amerykańska spółka doradcza McKinsey & Company. Taka zależność wymaga inwestycji, z czego zaczynają sobie zdawać sprawę zarządzający biznesem. Blisko 70 proc. prezesów z całego świata liczy się z tym, że podstawowe technologie świadczenia usług będą się zmieniać. Nieco mniej, 65 proc. uważa, że zmiany dotkną kanałów dystrybucji. „Sektor będzie zmieniał się pod dyktando digitalizacji, przesunięć w handlu międzynarodowym, rozwiązań software, zmian wewnętrznych w handlu oraz rozwoju rozwiązań w obszarze maszyn i urządzeń” – wynika z raportu PwC „CEE Transport & Logistics TrendBook 2019”. 

„Dojrzałość cyfrową należy rozumieć jako zdolność organizacji do budowania skutecznej strategii biznesowej oraz zdobywania przewagi konkurencyjnej poprzez wykorzystywanie rozwiązań cyfrowych” – instruuje instytut Digital Economy Lab. 

O jakich rozwiązaniach mowa? Przede wszystkim o digitalizacji, sztucznej inteligencji, Big Data, blockchainie oraz o połączeniu różnych produktów i usług w ramach Internetu Rzeczy (IoT – Internet of Things). W samym tylko sektorze przemysłu inwestycja w takie rozwiązania ma przynieść, zdaniem badaczy, dodatkowe przychody rzędu 2, a nawet 3 proc. rocznie. Wzrosnąć ma również wydajność – o blisko 18 proc. do 2020 r. – wynika z prognoz.

W firmach szykują się więc zmiany. W ciągu najbliższych pięciu lat, w czterech na pięć przedsiębiorstw, zdigitalizowany zostanie łańcuch wartości ((koncepcja, która dzieli czynności, wykonywane w przedsiębiorstwie, na kategorie działań wartościowych, wśród których znajdują się m.in. zaopatrzenie, logistyka, dostarczanie i obsługa wyrobów). Do 2020 r. inwestycje w IoT mają sięgać nawet 140 mld euro rocznie – wynika z wyliczeń PwC. Tak przedstawia się sytuacja w przemyśle. Nie da się jednak ukryć, że zmiany w tym sektorze pociągną za sobą konieczność zmian w branżach blisko współpracujących, m.in. w TSL. 

W transporcie wydatki na IoT sukcesywnie rosną. I to do tak wysokich poziomów, że branżę tę przegania jedynie sektor konsumencki. W ubiegłym roku na Internet Rzeczy w transporcie przeznaczono 367,43 mln dolarów. Szacuje się, że w tym roku będzie to już 404,24 mln, zaś w kolejnym – 450,29 mln. W 2022 r. suma ta może sięgnąć niemal 590 mln dolarów – wynika z szacunków zaprezentowanych w raporcie „IoT w polskiej gospodarce”, przygotowanym przez Grupę Roboczą ds. Internetu Rzeczy (Internet of Things – IoT), która powstała w 2018 roku przy Ministerstwie Cyfryzacji. 

Jak przekonują eksperci pracujący w ramach wspomnianej grupy, na tle całego świata nasz region (Europa Środkowo-Wschodnia) prezentuje się umiarkowanie – na pewno poniżej poziomu, jaki prezentują Europa Zachodnia oraz Ameryka Północna, przynajmniej pod względem liczby firm, które zajmują się wprowadzaniem rozwiązań wspierających IoT. Tym niemniej w naszym regionie Polska radzi sobie całkiem nieźle. 

Na tle krajów z regionu jest u nas więcej firm, które deklarują, że są na „prawie dojrzałym” lub „bliskim doskonałości” poziomie adopcji rozwiązań cyfrowej transformacji. 

Najbliższe lata mają być bardzo dynamiczne. Wspomniana grupa ekspertów prognozuje, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy „70 proc. organizacji będzie wykorzystywać komercyjne platformy IoT do rozwoju i wdrażania aplikacji IoT, a ponad 50 proc. będzie miało środowiska zbudowane z platform IoT pochodzących od wielu dostawców”. 

„W najbliższych latach oczekiwane jest wysokie tempo wzrostu rynku technologii i rozwiązań IoT (ok. 13 proc. rok do roku). Oznacza to, że polska gospodarka ma ogromne szanse na absorpcję tej technologii, a jeśli usunąć istniejące ograniczenia, potencjał ten może jeszcze wzrosnąć. Likwidacja barier, m.in. w zakresie regulacji, czy rozwoju nowych technologii komunikacyjnych (w tym 5G), przyniesie dynamiczny rozwój IoT w Polsce” – zapewniają. 

Powyższy tekst pochodzi z raportu „Rewolucja Technologiczna. Kierunki rozwoju branży TSL.”

Pierwsza debata PITD

4 grudnia 2019 w Świetlicy Wolności w Warszawie, Polski Instytut Transportu Drogowego organizuje pierwszą debatę ekspercką dotyczącą transportu.

Debata zatytułowana jest tak jak ostatnia publikacja PITD, tj. „Rewolucja Technologiczna. Kierunki Rozwoju Branży TSL” – zagadnienia poruszane podczas rozmowy, dotyczyć będą m.in. zagadnień, które pojawiały się w raporcie.

Dyskutować będą eksperci oraz praktycy biznesu. Wśród panelistów pojawią się przedstawiciele takich firm i instytucji jak Raben, XPO Transport, DSV, Oracle czy Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych.

Debatę moderował będzie redaktor naczelny portalu Trans.info, Szymon Knychalski. Wydarzenie będzie miało pełną oprawę medialną, a relacje i najciekawsze fragmenty będą udostępnione w Internecie.

Debata: „Rewolucja Technologiczna. Kierunki Rozwoju Branży TSL”
Termin. 04.12.2019 r. godzina 11:00
Miejsce: Świetlica Wolności, ul. Nowy Świat 6/12, Warszawa

Organizator: Polski Instytut Transportu Drogowego
Partner Medialny: Trans.info

Osoby zainteresowane udziałem w debacie, zapraszamy do wypełnienia formularza:
https://docs.google.com/forms/d/1fDqGRx1Doj0Vr8-8GXyP__DcMwUh_tZbSDKQiIlUk-g/edit